Niosący pochodnie JFK głosują teraz bardziej na Republikanów

W swoim przemówieniu inauguracyjnym z 1961 roku John F. Kennedy oświadczył, że „pochodnia została przekazana nowemu pokoleniu Amerykanów”. Miał na myśli fakt, że 43-latek zastępował 70-latka w Białym Domu, ale jego słowa miały trafić również do nawet młodszych Amerykanów, którzy dopiero dorastali. Co się stało z tymi nosicielami pochodni, pięćdziesiąt lat po śmierci Kennedy'ego? Okazuje się, że głosują nieco bardziej na Republikanów niż elektorat powszechny.


Pew Research śledził preferencje wyborcze w różnych kohortach wiekowych w ostatnich kilku wyborach prezydenckich i średniookresowych i sprawdzał, kto był prezydentem, gdy każda kohorta skończyła 18 lat. skłonności? Przyglądając się prawdopodobnym wyborcom w naszych ankietach przedwyborczych, możemy zobaczyć, jak głosowała każda kohorta wiekowa w stosunku do średniej krajowej.

W porównaniu z ogółem elektoratu, Amerykanie, którzy osiągnęli pełnoletniość podczas prezydentury Kennedy'ego lub Lyndona Johnsona, zaoferowali większe poparcie Mittowi Romneyowi w 2012 r. I większe poparcie Johnowi McCainowi w 2008 r. (Dla porównania, 18-letni okres Kennedy'ego-Johnsona osoby starsze były w wieku 62-69 lat podczas wyborów w 2012 roku).

W niektórych wcześniejszych wyborach, które śledziliśmy, prawdopodobnie wyborcy z tej kohorty byli nieco bardziej demokratyczni. Ale w każdych wyborach od 2000 roku ci, którzy osiągnęli pełnoletniość pod rządami Kennedy'ego i Johnsona, głosowali albo bardziej na republikanów, albo mniej więcej tak samo jak reszta kraju.

To nie znaczy, że ci wyborcy są tak samo republikańscy jak ci z pokolenia Milczących, którzy osiągnęli pełnoletniość pod rządami Dwighta Eisenhowera i Harry'ego Trumana - te kohorty głosują znacznie bardziej republikanami niż reszta elektoratu. Podobnie ci, którzy ukończyli 18 lat w Gerald Ford-Jimmy Carter lub Ronald Reagan-George H.W. Lata Busha również konsekwentnie głosowały bardziej na republikanów w ostatnich kilku wyborach.


W rzeczywistości to 18-latkowie ery Nixona, którzy urodzili się w środku Baby Boom i mieli w ostatnich wyborach w wieku 56-61 lat, są bardziej skłonni do demokratów. W 2012 roku ich margines poparcia dla Obamy przekroczył średnią krajową o 5 punktów.



Demokraci mają dziś również dużą siłę głosu od dorosłych, którzy ukończyli 18 lat w latach Billa Clintona lub później. Dorośli, którzy byli w wieku poniżej Clintona (którzy w 2012 roku mieli 30-37 lat) faworyzowali Obamę o 13 punktów - 10 punktów więcej niż średnia krajowa. Najbardziej demokratyczna kohorta to pokolenie, które skończyło 18 lat pod rządami George'a W. Busha lub Obamy. Ci wyborcy, którzy w 2012 roku mieli 18-29 lat, faworyzowali Obamę o 22 punkty więcej niż reszta kraju.


Czas pokaże, czy te młodsze pokolenia utrzymają swoje wzorce wyborcze wraz z wiekiem. Z jednej strony, największe pokolenie, które osiągnęło pełnoletniość pod rządami Franklina Roosevelta, przez całe życie pozostawało niezawodnie nastawione na demokrację. Ale jak pokazuje pokolenie Kennedy-Johnsonów, 50 lat może wiele zmienić.